Już jutro piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski zagrają swoje pierwsze spotkanie w ramach rozgrywek III ligi gr. IV, a ich rywalem będzie drużyna Sokoła Sieniawa.

Dla biało-niebieskich będzie to trzeci sezon wśród trzecioligowców. W poprzednich dwóch prezentowali się przyzwoicie, zwłaszcza w tym pierwszym, w którym jako beniaminek uplasowali się na wysokim, siódmym miejscu, tuż za plecami pomarańczowo-czarnych. Z kolei w minionej kampanii role niejako się odwróciły – to podopieczni Ryszarda Kuźmy uplasowali się o jedną lokatę wyżej niż KSZO. Choć dwunaste miejsce z dorobkiem dwudziestu pięciu punktów i zaledwie siedemnastu strzelonych goli w dziewiętnastu rozegranych meczach nie wydaje się przesadnie imponującym rezultatem, to jednak w kontekście jutrzejszego starcia istotne jest co innego – mianowicie fakt, że piłkarze z Podkarpacia to ewidentnie drużyna własnego boiska. W poprzednim sezonie w dziewięciu starciach rozegranych przy ulicy Sportowej biało-niebiescy ani razu nie schodzili z boiska pokonani. Dwa punkty w Sieniawie stracił choćby Motor czy rezerwy kieleckiej Korony, zaś bez punktu wyjeżdżała stamtąd Wisła Puławy, która w tym sezonie wydaje się być kto wie, czy nie najpoważniejszym kandydatem do awansu do II ligi.

Choć jeśli wierzyć facebookowemu profilowi Sokoła, kadra zespołu na chwilę obecną liczy zaledwie siedemnastu zawodników, to gracze z Podkarpacia już w okresie post-pandemicznym zdołali sprawić niespodziankę, jaką z pewnością jest zwycięstwo nad wyżej notowaną Wólczanką Wólka Pełkińska w finale Pucharu Polski na szczeblu OZPN Jarosław. Oprócz tego podopieczni trenera Kuźmy udanie rozpoczęli… nową edycję PP ogrywając 4:0 reprezentanta klasy okręgowej – San Gorzyce. Biało niebiescy, podobnie zresztą jak KSZO, mają zatem szanse na udział w Pucharze Tysiąca Drużyn 2020/21 już na szczeblu centralnym. Do zrealizowania tego celu brakuje im jednak dwóch zwycięstw – 5 sierpnia zmierzą się na wyjeździe z IV-ligowymi Karpatami Krosno, a w razie ewentualnej wygranej w finale na szczeblu wojewódzkim czekał na nich będzie lepszy z pary Unia Nowa Sarzyna – Wisłok Wiśniowa. Stawką oprócz nagrody pieniężnej jest możliwość gry ze świeżo upieczonym reprezentantem PKO Bank Polski Ekstraklasa – Stalą Mielec.

Z ciekawszych piłkarzy znajdujących się w kadrze Sokoła wyróżnić możemy choćby dwójkę byłych defensorów Stali Rzeszów – 27-letniego Kacpra Drelicha oraz o pięć lat starszego Damiana Skałę. Jest też dwójka graczy z ciekawymi zagranicznymi epizodami – 26-letni napastnik rodem z USA Daquan King, mający w swoim piłkarskim CV występy w barwach litewskiego FK Panevezys oraz 25-letni pomocnik Michał Kitliński, w przeszłości występujący m.in. w Pogoni Siedlce, Stali Stalowa Wola i Garbarni Kraków, a ostatnio w barwach drużyny z włoskiej Serie D (czwarty poziom rozgrywkowy) – AC Este. Z zawodników, którzy niedawno dołączyli do drużyny z Podkarpacia wspomnieć możemy o Mateuszu Zającu, byłym bramkarzu m.in. Hutnika Kraków i rezerw krakowskiej Wisły, a także o Patryku Kapuścińskim, obrońcy, który w minionym sezonie bronił barw innego podkarpackiego trzecioligowca – Siarki Tarnobrzeg. Niemniej jednak, jeśli w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu dni do kadry Sokoła nie zostanie dokooptowanych kilku graczy, to, biorąc pod uwagę fakt, że ten sezon będzie dłuższy niż poprzednie, nie wróżymy biało-niebieskim niczego więcej aniżeli rozpaczliwa walka o utrzymanie. Przypomnijmy, że klub z Sieniawy zmagał się ze sporymi problemami finansowymi, czego skutkiem było odejście kilku zawodników, którzy w poprzednim sezonie odgrywali znaczące role w tej drużynie – jak choćby Bartłomieja Buczka, Sebastiana Padiaska czy Damiana Jędryasa.

Jeśli chodzi o nasz zespół, to tak jak miało to miejsce w poprzednich okienkach, nastąpiło w nim sporo przetasowań. Jednakże, kilka transferów do klubu wydaje się być obiecujących – mamy tu na myśli choćby Szymona Stanisławskiego, Michała Palucha czy też Konrada Zaklikę. Niemniej jednak, w pełni miarodajną ocenę będziemy mogli wystawić dopiero po rozegraniu przynajmniej jednej pełnej rundy. Wydaje się, że kadra, jaką dysponuje trener Marcin Sasal pozwala na walkę o czołowe miejsca w tym sezonie, jednak warto pamiętać, że aktualnie w kadrze KSZO znajduje się zaledwie piętnastu zawodników (cała kadra pomarańczowo-czarnych liczy w tym momencie 25 zawodników), którzy skończyli wiek młodzieżowca, wliczając w to trzech zawodników z rocznika 1999. Może się zatem okazać, że ta głębia składu nie okaże się wystarczająca, by utrzymać się do końca sezonu na jednej z czołowych lokat. Oddajmy głos trenerowi: – Jeśli chodzi o kadrę zespołu, to trzeba podejść do tego dwutorowo, na pewno część juniorów będzie trenowała z pierwszym zespołem, jednak nie wszyscy są jeszcze gotowi do gry. Jest kilku chłopaków z roczników 2002-03, ale są to chłopcy późno dojrzewający, jest też swoista dziura w szkoleniu, ponieważ nie mamy nikogo z rocznika 2000 (spośród wychowanków KSZO – przyp. red.), natomiast z rocznika 2001 jest zaledwie dwóch chłopaków. Poza tym, musimy mieć dużo szczęścia, żeby przejść przez ligę w miarę „suchą stopą”, bowiem tych spotkań czeka nas naprawdę dużo. Natomiast, mamy trochę czasu, okienko transferowe jest otwarte do końca sierpnia, dopiero niedawno zakończyły się rozgrywki I i II ligi. Chcemy dokonać jeszcze dwóch transferów do klubu, na pewno chcemy ściągnąć zawodnika z odpowiednią jakością, bowiem przy potencjale obecnej pierwszej jedenastki musi on być po prostu dobrym zawodnikiem, z określonymi atutami. Z pewnością nie będzie to nikt na pozycje bramkarza i napastnika, bowiem na tych pozycjach temat mamy zamknięty. Mamy zapotrzebowanie, żeby nieco jeszcze wzmocnić pomoc, ale zdajemy sobie sprawę, że poruszamy się w określonych realiach finansowych, rozmawiamy na ten temat z zarządem. Opiekun KSZO skomentował też wyniki losowania 1/32 finału Pucharu Polski, w którym ostrowczanie zmierzą się z 13-krotnym mistrzem Polski, Wisłą Kraków: – Trzeba powiedzieć, że sam awans do tych rozgrywek na szczeblu centralnym był naszym celem, który udało się zrealizować. Po awansie były dwie możliwości: albo trafimy na rywala z naszego poziomu, na jednego ze zwycięzców na szczeblu wojewódzkim i w takiej sytuacji wymagalibyśmy od siebie awansu, albo też trafimy na zespół markowy. Na pewno jest w naszym zespole duża mobilizacja, chęć sprawdzenia się na tle takiego rywala. Ja bym Wisły w żaden sposób nie deprecjonował, bo to jest jednak bardzo silna drużyna, 13-krotny mistrz Polski i cieszę się, że będziemy mieć możliwość, żeby z takim rywalem zagrać – powiedział trener KSZO. Marcin Sasal odniósł się także do drużyny naszego jutrzejszego rywala: – Na pewno specyfiką Sokoła jest jego krótkie i małe boisko, to drużyna, która przede wszystkim chce zabezpieczyć dostęp do własnej bramki i szukać okazji do kontry. Jednak każda seria kiedyś się kończy i wierzę, że stanie się to w jutrzejszym spotkaniu z nami.

Spotkanie Sokół – KSZO odbędzie się jutro o godzinie 17 na stadionie przy ulicy Sportowej 1 w Sieniawie.